o takie rozumienie feminizmu (w: reni eddo-lodge, dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry?)

“Obawiam się, że choć biały feminizm jest strawny dla tych, co u władzy, to kiedy zwycięży, sytuacja się zbytnio nie zmieni. Niesprawiedliwość będzie kwitła nadal, tyle że będzie nią zawiadywać więcej kobiet. W feminizmie nie chodzi o równość, a już na pewno nie wślizgnięcie się ukradkiem do środowiska pracy tworzonego przez mężczyzn i dla nich. Feminizm w swoim najlepszym wydaniu jest ruchem, który działa na rzecz wyzwolenia wszystkich marginalizowanych ekonomicznie, społecznie i kulturalnie przez system ideologiczny obliczony na ich porażkę. To znaczy niepełnosprawnych, czarnych, transseksualistów, kobiet i osób niebinarnych płciowo, osób LGB, ludzi z klasy robotniczej. Idea kampanii na rzecz nierówności musi być skomplikowana, jeśli chcemy rozwikłać pogmatwaną sytuację, w której się znajdujemy. Feminizm zwycięży, kiedy położymy kres ubóstwu i gdy nie będzie się już wymagało od kobiet pracy na dwa etaty (zarówno zarobkowej, jak i opieki i pracy emocjonalnej na rzecz swojej rodziny) jako czegoś oczywistego.

Chaos, w którym żyjemy, nie jest dziełem przypadku. Skoro stworzyli go ludzie, to również oni mogą zaprowadzić porządek, przebudować struktury w taki sposób, aby służyły wszystkim, nie tylko garstce samolubnych wybrańców. Poza oczywistymi postulatami – wykorzenieniem przemocy na tle seksualnym, likwidacją różnic w zarobkach – feminizm powinien być wiadomy klasowości i ograniczeń kultury binarnego podziału płciowego. Musi uznać, że niepełnosprawni nie są “wadliwymi egzemplarzami”, ale raczej to pełnosprawni zawiedli w tym sensie, że świat przez nich tworzony nie służy wszystkim. Feminizm musi się domagać niedrogich, przyzwoitych, bezpiecznych mieszkań i jednakowego wszędzie dochodu podstawowego. Powinien upominać się o zapłatę dla pełnoetatowych matek i darmowe przedszkola dla dzieci matek pracujących. Powinien dostrzegać to, że żyjemy w świecie, który kładzie kobietom do głowy, że maja wzbudzać pożądanie, ale karze pracownice seksualne za wykorzystywania tej sytuacji do zarabiania na życie. Feminizm potrzebuje gruntownego rozpoznania, że seksualność jest płynna, a my powinniśmy marzyć o świecie, w którym ludzi nie spotyka przemoc za przekraczanie sztywnych ról płciowych. Feminizm musi dopominać się o świat, który przyzna się do odpowiedzialności za historię rasizmu i podejmie się stosownego zadośćuczynienia, a także zadania gruntownej dekonstrukcji rasy.

Zdaję sobie sprawę, że te postulaty brzmią utopijnie i nierealistycznie. Sądzę jednak, że feminizm musi być absolutnie utopijny i nierealistyczny, oddalony o lata świetlne od jakiejkolwiek podobizny świata, w którym żyjemy obecnie. Musimy żywić nadzieję i stworzyć jego wizję, zanim zaczniemy do niej przekonywać, zamiast beztrosko się poddawać i akceptować istniejący stan rzeczy, “bo takie są realia”. W końcu utopijne ideały są równie doktrynerskie jak polityczne fundamenty świata, w którym żyjemy w tym momencie. Nade wszystko feminizm to ciągła praca w toku. Wszystkie ciągle się uczymy.

Zawsze uwielbiałam gotowość feminizmu do krwawej rozprawy z mizoginią, do buńczucznego wysunięcia dolnej szczęki i napędzania strachu miernotom wśród mężczyzn. Ale musi on być kompleksowy, musi brać pod uwagę każdy aspekt tego, co bell hooks nazwała “kapitalistycznym patriarchatem białych suprematystów”. Feminizm nie sprawdza się w roli grzecznej analizy ograniczonej do kwestii genderowych, czyściutkiej i niewymagającej, w sam raz dla środowisk korporacyjnych. Zawodzi tam, gdzie działa nieświadomie jako ruch ekskluzywny, nie dość samoświadomy, aby rozpoznać w których miejscach jego uczestniczki korzystają z obecnego systemu. W momencie, w którym feminizm staje się łagodnym białym ruchem, który wedle własnych zapewnień działa w imieniu wszystkich kobiet, ale nie kwestionuje swojej przytłaczającej białości, naprawdę musimy przemyśleć go jeszcze raz od początku.

(…)

To jasne, że równość nie załatwia sprawy. Nie możemy poprzestać na grzecznej prośbie o okruch nieproporcjonalnej władzy. Nie chcę w niej uczestniczyć. Chcę zapytać: kto w ogóle wykreował ten model? Całe życie uosabiałam różnicę i wcale nie pragnę być równą. Chcę zdekonstruować strukturę systemu władzy, który naznaczył mnie jako inną. Nie pragnę się zasymilować w status quo. Chcę się wyzwolić z wszystkich negatywnych skojarzeń, jakimi obrosły moje cechy charakterystyczne Obowiązek zmiany nie spoczywa na mnie. To świat mnie otaczający powinien się zmienić.”

(R. Eddo-Lodge, Dlaczego nie rozmawiam już z białymi o kolorze skóry, Karakter 2018)

Cytat nieco przydługi, ale potraktujcie go jako najlepszą zachętę do lektury. Kupcie sobie na Gwiazdkę albo inne niechoinkowe święto. Na przykład w Karakterze, który ją po polsku wydał. Albo w księgarni, szukacie tej okładki:

large_EDDO-LODGE__Dlaczego_-_ok_adka

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s